Znaczenie słowa OSU

Fragment książki Michael J. Lordena - ”Masutatsu Oyama Legenda i dziedzictwo”

Osu!.., Osu!... Znaczenie słowa Osu jest w organizacji Kyokushin nieskończone. Słyszy się je co chwilę w czasie treningu w dojo. Uczniowie Kyokushin okazują sobie nawzajem szacunek podając sobie ręce lub kłaniając się sobie wypowiadając „Osu”.

Osu jest słowem, które ma wiele znaczeń i wiele zastosowań. Może być odpowiedzią („tak, zrozumiałem”), kiedy instruktor daje komendę lub demonstruje technikę. Jest to również wyraz uznania dla dojo i trenujących w nim, wypowiadany, kiedy się do niego wchodzi. Osu oznacza też szacunek i wdzięczność dla instruktora, starszych uczniów i samego dojo po zakończonym treningu. Kiedy instruktor prosi ucznia o wykonanie kata lub zademonstrowanie techniki, Osu staje się odpowiedzią „tak, j
estem gotów”.

Wypowiadanie słowa Osu staje się z czasem tak mimowolne, że wielu uczniów zaczyna stosować je poza dojo. Na przykład wykładowca zadaje ci pytanie, na które odpowiadasz „Osu”. Zwierzchnik chwali cię za wykonaną pracę i zamiast „dziękuję” słyszy „Osu” wymykające ci się z ust.

Niestety mówienie Osu staje się na tyle nieświadome, że w ustach wielu uczniów zatraca ono swoje znaczenie. Dla wielu z nich jest ono czymś, co mówi się ponieważ starsi uczniowie tak kazali, albo bo inni tak mówią. Osu staje się po prostu częścią treningu — podobnie
jak kiai. Wielu uczniów mówi „Osu”, ale nie pojmuje jego znaczenia.

Więc po co mówimy Osu i co ono właściwie oznacza?

Słowo Osu wywodzi się z japońskiego zwrotu oshi shinobu. Pierwszy człon, oshi, oznacza „utrzymywać”. Shinobu zaś, to „wytrzymywać, znosić”. W Kyokushin i innych sztukach walki „Osu” znaczy wytrwać, kontynuować, być cierpliwym. W podstawowym swym znaczeniu Osu, to być cierpliwym treningu i nigdy się nie poddawać. Za każdym razem, kiedy Osu jest wypowiadane lub słyszane powinno ono przypominać nam o konieczności bycia pracowitym. Jeśli będziemy pilnie trenować, to korzyści wynikające z treningu Kyokushin dalece przewyższą niedogodności - cierpienie i przelany pot.

Wszyscy dorośli muszą stawić czoła życiowym przeszkodom. Na rodzicach ciąży odpowiedzialność za właściwe wychowanie dzieci. Muszą zapewnić im edukację, opiekę zdrowotną wikt i opierunek, lekcje muzyki, wyjściowe ubrania, prawo jazdy i tak dalej. Do tego dochodzą jeszcze spłaty kredytu na dom, ubezpieczenie na życie, naprawy samochodu, niepewność zatrudnienia, choroby, dbanie o dobry związek — lista ta nie ma końca. Młodzi ludzie również borykani są trudnościami życia: dobra nauka, przyjaźnie, osiągnięcie i utrzymanie statusu społecznego, kontakty z płcią przeciwną różnego rodzaju pokusy to tylko niektóre z kłopotów, które trapią młodych ludzi. Zycie jest pełne górek i dołków, podobnie jest też z treningiem. Wybór sposobu, jakim sobie z nimi poradzimy decyduje często o wygranej lub porażce.

Niektórzy ludzie koncentrują się na „górkach”, inni na „dołkach”. Ci, którzy żyją w dolinach często użalają się nad sobą myśląc „jestem kupą nieszczęścia”. Pozwalają aby każdy ból mięśni lub katar powstrzymał ich od pójścia do pracy, wypełnienia obowiązków, udania się na trening. Inni pozwalają swojemu partnerowi na kontrolę nad nimi. Wiele ludzi żyje ponad stan. Wiele ludzi pozwała, aby zegar czy kalendarz rządziły ich czasem. Ludzie, którzy zaliczają się do tych kategorii są stale nieszczęśliwi, stale niezadowoleni. Narzekają na szefa i pracę. Wydają się stale cierpieć na jakieś choroby, czy przypadłości. Kiedy mówią o swoim małżonku lub partnerze, a czynią to rzadko, mówią o nim negatywnie. Ci ludzie pozwalają aby inne rzeczy, inni ludzie rządzili nimi zamiast wziąć swoje własne życie w swoje ręce. Mają negatywne nastawienie i często doznają porażek. Są przeciwieństwem tych, którzy skupiają się na „górkach” - dobrych stronach życia.

„Działacze” są przykładem pewności siebie, sprawują kontrolę i są zadowoleni. Powodem takiego nastawienia jest to, że trzymają życie w swoich rękach. Może nie zawsze, nie całkowicie są usatysfakcjonowani swoim życiem, ale nie pozwalają aby niezadowolenie odciągnęło ich od ich zajęć. Śmiało wytyczają swoje cele i zawsze szukają okazji, dzięki której mogliby się rozwinąć. Ludzie ci rzadko opuszczają pracę lub trening w dojo. Rozumieją że redukowanie lub eliminowanie stresu jest konieczne dla dobrego samopoczucia, Często mówią o swoich partnerach i wspólnie spędzanym czasie, rzadko też widuje się jedno bez drugiego, ponieważ ich związek jest udany i czują się w nim dobrze. Takie jednostki żyją zgodnie ze stanem posiadania. Rzadko chwalą się dobrami materialnymi, nie potrzebują też symboli statusu społecznego. Co i rusz wytyczają sobie nowe cele, które konsekwentnie realizują. Mają pozytywne nastawienie do życia i odnoszą sukcesy.

Przedstawiciele obu z powyższych kategorii ludzi można spotkać w dojo podczas treningu. To co ich dzieli w dojo, to to samo, co dzieli ich na zewnątrz: nastawienie. Mają oni zupełnie inne podejście do treningu: ci pozytywnie nastawieni do życia (działacze) mają mniej nieobecności, nie obnoszą się ze swymi kłopotami, nie rywalizują z innymi, nie popisują się, nie mają rozbuchanych ego. Są bardziej pewni swojego wykonania i robią szybsze postępy. Każdy uczeń ma swoje powody, dla których przychodzi do dojo i niezależnie od kategorii, do której należy może wynieść z niego dla siebie coś dobrego. Wystarczy tylko, że otworzą oczy i umysły na korzyści, jakie płyną z treningu. Wtedy muszą jedynie stosować się do zasady Osu — być cierpliwi i nigdy się nie poddawać.

Najtrudniejszym aspektem karate Kyokushin jest pójście na trening. Wymówek, których można by wymyślić dla usprawiedliwienia swojej nieobecności jest mnóstwo i są one łatwe do wymyślenia: miałem zły dzień w szkole, pies przerwał mi sen, mam zakwasy po poprzednim treningu, znowu wzrosły opłaty za gaz itp. Te wytłumaczenia są głupie i tak też brzmią. Nie ma wymówek, chyba, że chcesz przegrać z samym sobą. Zamiast tracić energię na ich wymyślanie pójdź na trening i wykorzystaj ją tam - na pewno ci się przyda.

Trening w dojo, szczególnie po ciężkim dniu w pracy lub w szkole, może być jednym z najbardziej satysfakcjonujących zajęć. Kiedy nie pozwalasz zewnętrznym czynnikom wygrać z tobą przejmujesz kontrolę nad swoim życiem. Korzyścią płynącą z tego jest uczucie zwycięstwa ze swoimi słabościami. Jeśli sobie to uświadomisz, będziesz mógł skierować tę pozytywną energię w swój trening. W takie właśnie dni treningi są najlepsze — dlatego, że wytrwałeś.

Przy wejściu do dojo uczeń wypowiada „Osu”. Jest ono uznaniem dla dojo i wszystkich, którzy tu trenują. Powinno ono być także przypomnieniem dla uczniów, aby byli cierpliwi dla samych siebie oraz dla innych uczniów. Osu powinno również przypominać o tym, żeby pozbyć się wszelkich kłopotów i wydarzeń mijającego dnia. Wszyscy mają złe dni. Jeżeli pozwolisz, aby twoje problemy wzięły górę, to zmniejszysz efektywność swoją i kolegów.

Osu przypomina też, żebyśmy byli silni.

Osu słyszane w sali treningowej powinno motywować, ale powinno też przypominać, że czas spędzony na treningu jest czymś kompletnie różnym od codziennych zajęć. Na przykład gi jest strojem, którego nie zakłada się nigdy indziej, jak tylko na treningu. Przyjęcie pozycji seiza, w której siedzi się na piętach, jest niewygodne — nawet dla Azjatów. Niezliczone powtórzenia podstawowych technik i kata wymagają przygotowania fizycznego i umysłowego. Zastosowanie kiai — okrzyku wydawanego pełnym głosem — jest niedopuszczalne poza dojo. To tylko niektóre z doświadczeń, które łączą uczniów wspólnie ćwiczących w dojo. Ta wspólnota i pozytywna energia obecna między ćwiczącymi, to doznania dostępne nielicznym. To niezwykłe uczucie wiedzieć, że każdy uczeń jest częścią fizycznej i psychicznej strony dojo. Objawia się ono szczególnie w chwili, kiedy wiadomo już, że trening zbliża się do końca i ćwiczący zdają sobie sprawę, że wytrwali i że to uczyniło ich silniejszymi zarówno jako jednostki, jak i wspólnotę w dojo.

Bez wątpienia między uczniami, a dojo tworzy się więź, która istnieje z kilku powodów: wszyscy uczniowie mają i dzielą wspólny cel; wszyscy oni są zmuszani do wykraczania poza granice swoich możliwości; pot, który cieknie z czoła jest jednocześnie potem każdego z współtrenujących. Podczas egzaminów na stopnie dłonie potnieją, ciała tężeją. Każdy zachęca sprawdzanych okrzykami i gestami mającymi dodać odwagi. Nikt nie chce, aby komuś się nie udało. Pod koniec egzaminu wszyscy czują już tylko radość.

W trakcie treningu natężenie wysiłku jest bardzo wysokie. Okrzyki kiai rozlegają się po dojo, energia przepływa z jednego ćwiczącego na drugiego i napędza wszystkich zmuszając ich do jeszcze większego wysiłku. Poziom wykonania starszych uczniów motywuje młodszych. Instruktor wykonuje techniki odliczając powtórzenia. Jego wysiłek jest dwukrotnie większy niż któregokolwiek z uczniów. Podczas kumite niepokój udziela się wszystkim. I znowu uczniowie dopingują się nawzajem. Kiedy walka się kończy, uczucie radości znowu ogarnia wszystkich i pojawia się poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
Celem treningu karate jest stać się lepszym człowiekiem. Dzięki niemu uczymy się pokonywać przeszkody, które można spotkać w dojo. W miarę jak daje sobie z nimi radę uczeń nabiera pewności siebie, która przenosi się na inne aspekty życia. Ci z pozytywnym nastawieniem do świata, działacze, stają się jeszcze silniejsi. Ci, w których naturze jest negatywny stosunek do życia, ci którzy uciekają się do wymówek uczą się przejmować kontrolę nad swoim życiem. Z czasem ich negatywne podejście zanika i pojawia się pozytywne spojrzenie na otoczenie. Dzięki wytrwałości uczeń za każdym razem opuszcza dojo jako lepsza osoba. Takie jest zadanie karate i dojo.

Taka jest prawdziwa natura OSU!